Ten tekst pomogła mi napisać AI (Claude, Gemini), ale warto go przeczytać. ;)

Kliknąłem "Opublikuj". Post był gotowy. Tekst o tym, że Scrum ma mocniejsze podstawy naukowe niż waterfall. Wykorzystałem moje doświadczenia, przemyślenia, argumenty.  Ale zanim  nacisnąłem “Publikuje” poczułem niepokój, a co jeśli ktoś pomyśli, że to kolejny AI slop? 

Następnego dnia rano, przy kawie, czytam na LinkedIn przemyślenia pewnego lidera o autentyczności w przywództwie. Tekst dobry, płynny, trafny. Ale w głowie tłucze się pytanie e: "ChatGPT czy człowiek?"

To już nie są jednorazowe przypadku. Przy każdym tekście, mailu, prezentacji to samo pytanie: "AI czy człowiek?". Dla liderów, którzy przez lata używali słowa, żeby pociągnąć za sobą ludzi, to wyzwanie, które dotyka sedna ich zajęcia - autentyczności. 

Inflacja opowieści

Przez lata liderzy mieli jasną formułę na budowanie autentyczności. Inspirujące wystąpienie na spotkaniu całego zespołu, dobrze napisany mail ogłaszający trudne zmiany, wciągający newsletter. Słowa były narzędziem autentyczności. Jeśli potrafiłeś dobrze mówić i pisać, ludzie czuli, że jesteś prawdziwy. Widzieli w twoich słowach osobę, która myśli, czuje, rozumie. Komunikacja była dowodem przywództwa.

Teraz każdy, kto ma dostęp do ChatGPT, może wygenerować "autentyczne" słowa w stylu dowolnie wybranego lidera. Mail w stylu Steva Jobsa? Trzy minuty i gotowe. Post jak Simon Sinek? Prompt w Claude. Wizja firmy, która porusza i motywuje? Gemini to zrobi w 30 sekund.

W Polsce 71% ludzi wykorzystuje  AI w codziennej pracy, ale tylko 41% mu ufa - pokazuje raport KPMG "Sztuczna inteligencja w Polsce". To jak jeść w restauracji, której kuchni nie ufasz. Ale głód jest silniejszy. Używamy, bo działa. Ale nie wierzymy. Tak, na naszych oczach tworzy się kultura "nie pytaj, nie mów" ("don't ask, don't tell"). Ja wiem, że ty wiesz, że ja używam AI. Ty wiesz, że ja wiem, że ty używasz. Ale oboje milczymy.

Pułapka bez wyjścia

Lider stoi przed dylematem. Jeśli milczy o tym, że używa AI, jest nieautentyczny. Kłamie przez przemilczenie. A podstawą przywództwa jest autentyczność - jeśli ludzie ci nie ufają, nie masz wpływu. Z drugiej strony jeśli mówi, że używa AI, ryzykuje utratę wiarygodności. "A, to nie on, to maszyna". "To nie jego myśli, to algorytm". Ludzie zaczynają traktować jego słowa jak produkt mniej wartościowy, podejrzany. 

Sam to czułem, pisząc ten tekst. Wahałem się miesiącami, czy powiedzieć otwarcie, że piszę z AI. Lęk był prosty: co jeśli przestaniecie mnie czytać? Co jeśli stracę wiarygodność, na którą tak ciężko pracuję?

To nie tylko mój dylemat. Psychologowie nazywają to ceną za uczciwość. Ci, którzy są uczciwi i mówią "używam AI", ryzykują, że ich komunikacja trafi do kosza mentalnego oznaczonego "AI Slop". Ci, którzy milczą, uchodzą za mistrzów słowa i ekspertów w swojej dziedzinie.

Nie ma dobrego ruchu.

Moja historia

Gdy zacząłem pisać mojego bloga "Leading with Heart and Data" pisałem po angielsku. Większa publiczność, szerszy zasięg, możliwość dotarcia do globalnej społeczności liderów i menedżerów. Wydawało mi się to logiczne.

Ale po kilku miesiącach zauważyłem problem. Nie potrafiłem sam ocenić, czy brzmię autentycznie. Czy to mój głos, czy konstrukcja, którą wymusiłem na sobie, pisząc w obcym języku? Czytałem swoje teksty i nie potrafiłem tego rozstrzygnąć.

Wróciłem do polskiego. Bo w polskim CZUJĘ swój głos. Wiem, kiedy zdanie brzmi jak ja, a kiedy jak ktoś inny.

I tak, piszę z pomocą AI. Zatrudniam Claude i Gemini jako redaktora, sparing partnera, badacza i grafika. Dzięki temu wsparciu jestem w stanie pisać i publikować teksty w cyklu tygodniowym i oprzeć je na solidnych podstawach.

Co jest moje? Pomysł na tekst. Piszę tylko o tym, co mnie interesuje - tematy do zgłębienia, doświadczenia do podzielenia się. Finalny tekst wychodzi spod mojego pióra, jest tym co mógłbym powiedzieć moim odbiorcom osobiście stojąc przed nimi twarzą w twarz.

I wbrew pozorom takie pisanie to wciąż trudna praca. Przekazać coś autentycznego wymaga wysiłku, nawet z AI. Może szczególnie z AI, bo musisz stale sprawdzać, czy to wciąż brzmi jak ty.

Wahałem się czy o tym pisać. Targały mną obawy o których pisałem wcześniej. "Czy ludzie przestaną mnie czytać? Czy stracę wiarygodność?".

Ale potem dotarło do mnie coś innego.

Może właśnie to jest odpowiedź

Badania Harvard Business School pokazują coś fascynującego: AI może pomóc liderowi w komunikacji, ale nie sprawia, że ludzie lepiej słuchają. Bo ludzie nie słuchają słów. Słuchają osoby za słowami.

I właśnie dlatego mówię otwarcie: piszę z AI. Bo chcę, żebyście słuchali mnie, nie narzędzia.

Gdy każdy może wygenerować piękne opowieści, autentyczność przestaje mieszkać w słowach. Jedyną jej weryfikacją staje się działanie zgodnie z głoszonym przekazem.

AI nie odbiera mocy liderom, zabiera wymówki przed zajmowaniem się tym co było zawsze w tej roli najważniejsze - byciu z ludźmi, towarzyszeniu w ich rozwoju i podejmowaniu decyzji.

Liderzy nie mogą już chować się za cyzelowaniem prezentacji i analizowaniem setek maili. To może za nich zrobić AI. Muszą wrócić tam, gdzie zawsze należeli: do ludzi.

Zastanów się przez chwilę: ile razy w tym tygodniu wysłałeś mail, który mógłby być wygenerowany przez AI? Ile razy ktoś przeczytał twoją wiadomość i nie był pewien, czy to ty, czy maszyna?

A teraz trudniejsze pytanie: co zrobiłeś w tym tygodniu, czego AI za ciebie zrobić nie może?

Bo może właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Nie o to, żeby przestać używać AI. Ale żeby przestać się za nim chować. AI nie odbiera nam przywództwa. Odbiera ostatnią wymówkę - że "nie mamy czasu". Teraz czas jest. Prezentacje i maile? AI to zrobi.

Co robimy z tym czasem? Czy wracamy do ludzi? Czy wciąż siedzimy przed ekranem, generując kolejne piękne słowa, których nikt już nie będzie w stanie zweryfikować?

Wojciech Pozarzycki, Styczeń 2026

Źródła:

You may also like:

No posts found